A może by tak zamknąć Plac Wolności dla samochodów…

A może by tak zamknąć Plac Wolności dla samochodów…
5 (100%) 2 głosów

Informacja o powstaniu nowego przejścia dla pieszych przy pl. Wolności 9 wywołała sporo emocji. Ściślej jednak rzecz ujmując nie tyle nowe przejście, co zapowiedź likwidacji aż 7 miejsc parkingowych spotkała się z druzgocącą krytyką czytelników. Tymczasem…

Wokół Placu Wolności jest ok. 200 miejsc parkingowych z czego niecałe 10% zajmują postoje taksówek. Jak się okazuje 200 miejsc to za mało jeśli chodzi o potrzeby mieszkańców. Tylko czy aby na pewno…

Wniosek o wytyczenie przejścia dla pieszych przy pl. Wolności 9 podpisało 323 osoby. To dużo. Bardzo dużo. Więcej niż dostaje głosów jakikolwiek radny czy nawet kandydat na burmistrza w danym okręgu. Wniosek zawierał prośbę o wytyczenie przejścia. O likwidacji miejsc parkingowych nic nie wspominał. Ale to rozumie się samo przez się. Nie było to pierwszy wniosek, sprawa ciągnie się od kilkunastu miesięcy, angażowali się w nią i radni i mieszkańcy. W końcu przy jednym głosie wstrzymującym się przegłosowano powstanie przejścia. Jeden z przedsiębiorców zapowiedział złożenie kontrpetycji, ale do dziś taka nie wpłynęła do Urzędu.

Sławomi Hatalski, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska przyznaje, że ostateczny wniosek poprzedziły obserwacje – Okazało się, że w tym miejscu w ciągu dnia przechodzi znacznie więcej pieszych niż przez przejście, które znajduje się kilkadziesiąt metrów poniżej. – mówi Sławomir Hatalski –  Policja próbowała to jakoś uregulować, ale to na nic, ludzie wychodzili z tunelu i przechodzili przez jezdnię.

Powstanie przejścia w tym miejscu wydaje się więc logiczne. I jak najbardziej uzasadnione.

Miejsca parkingowe muszę zostać zlikwidowane. Istnieje przepis, który mówi, że w odległości 10 metrów od przejścia nie może być żadnego parkingu. Dlatego po jednej stronie zniknie aż 5 miejsc. Po drugiej „tylko” dwa. Sławomir Hatalski zapewnia jednak, że miasto spróbuje wygenerować jeszcze kilka miejsc postojowych przy pl. Wolności. Kosztem pasów zieleni. Tylko czy o to chodzi?

Jeszcze nie tak dawno w Olecku samochodów było nie tak znowu wiele. Jak na lekarstwo. Miasto dziarskim krokiem dało się przejść z jednego krańca na drugi w pół godziny. Niewiele. A jednak dziś po mieście nie chodzimy. Dziś po mieście jeździmy samochodem i staramy się zaparkować jak najbliższej. W niewielkiej odległości od Pl. Wolności znajdują się uliczki, na których można, nawet w godzinach szczytu”, znaleźć miejsce parkingowe. Ale z dzisiejszej perspektywy – za daleko. Ciekawe jak w stosunkowo krótkim czasie zmieniła się nasza mentalność i jak zrobiliśmy się wygodni. Trudno powiedzieć, dobrze to, czy jednak nie. Każdy ma prawo żyć jak chce i jeździć do przysłowiowego kiosku po papierosy. Pytanie tylko jak dalece nasze nowe przyzwyczajenia mogą wpływać na miasto i jego infrastrukturę. W końcu miasto to nie tylko kierowcy, ale i piesi. I mieszkańcy, którzy przejście chcieli w tym konkretnym miejscu, całkiem racjonalnie. Trudno im odmówić prawa do własnej wygody. A że ta wygoda będzie kosztem kilku miejsc parkingowych? A jak zmierzyć czyja wygoda ma większą wagę – pieszych czy kierowców?

Kilkanaście miesięcy temu, na forum pod tekstem o oleckim Placu Wolności, który ukazał się na onet.pl, odbyła się zażarta dyskusja, z której jasno wynikało, że nasz plac nie może stawać w szranki z Rynkiem Głównym w Krakowie czy innymi tego typu miejscami, bo już dawno nie jest tym czym był. Jest zwykłą ulicą. Tak na chłodno trudno odmówić racji tego typu argumentom. Czyli… Olecko może się poszczycić największym byłym rynkiem w Polsce? Jak słusznie zauważyła pewna osoba przedwojenni mieszkańcy Olecka przez wiele lat walczyli o to by zmienić charakter tego miejsca i z rynku uczynić plac. Czy warto więc wracać do pierwotnej koncepcji i przywrócić choćby symbolicznie tradycyjny charakter rynku? Na przykład zamykając odcinek od Nocznickiego do 1 Maja? Albo, o zgrozo wyłączając ruch na całym Placu Wolności?

Szanse na to są minimalne. W zasadzie żadne. Wszyscy przyzwyczailiśmy się już do tego, że po małym Olecku poruszamy się samochodami, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu przemierzaliśmy nasze ulice na nogach. Miasto się jakoś od tego czasu dramatycznie nie rozbudowało. Przybyło za to garaży i miejsc parkingowych. Pewnie taka jest cena liberalnego rozwoju, choć pewnych rzeczy szkoda.

Władze miasta zapowiadają, że w od nowego roku ruszą konsultacje z mieszkańcami i dyskusje w sprawie Placu Wolności. Koncepcji jest podobno kilka. Która opcja zwycięży? Trudno powiedzieć, ale może na razie warto po prostu spróbować zaparkować samochód odrobinę dalej i przejść na nogach niewielki odcinek by sprawdzić, czy to akurat jest aż tak niewygodne i trudne. Niewykluczone, że tak, ale warto najpierw sprawdzić zanim powie się twarde „nie”.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

Więcej w Miasto, Olecko, organizacja ruchu
Poważnie o poważnych sprawach

Wczoraj w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu zmian w kodeksie wyborczym przygotowanego przez posłów partii rządzącej. Warto zaznaczyć,...


Zamknij