Bankrutująca gmina

Oceń

Wczoraj w mediach pojawiła się ciekawa, także w kontekście przygotowanej przez PAN listy 122 miast zagrożonych zapaścią, informacja dotycząca gminy Ostrowice (zachodniopomorskie). Okazuje się, że dług gminy sięga 42,5 milionów złotych i znacznie przewyższa możliwości finansowe gminy. Mechanizm zadłużania był jednak zdumiewający. Nie było pieniędzy na bieżącą działalność, więc władze zaciągały pożyczki w… parabankach. Wójt trudną sytuację gminy uzasadniał niezbędnymi inwestycjami (wodociągi, chodniki i…orliki). Szkopuł w tym, że owe inwestycje, co przyznaje sam wójt się nie zwróciły. Mało tego by ratować sytuację gmina sprzedała majątek związany z wodociągami, a potem znów je odkupiła. Po wyższej cenie.

Z raportu Regionalnej Izby Obrachunkowej wynika, że „kwota zadłużenia (wraz ze wszystkimi zobowiązaniami) przekraczająca 411% wykonanych dochodów w 2016 r. z jednoczesnym brakiem perspektywy zwiększenia dochodów własnych gwarantujących spłatę długu”.

Gmina Ostrowice w 100% znajduje się obszarze Programu Natura 2000. Co bez wątpienia utrudnia generowanie przychodów, ale w końcu miarka się przebrała. W gminie rządzi komisarz, a wojewoda w zasadzie podjął już decyzję o likwidację gminy. Dla porządku trzeba dodać, że wariant ten rozważał już poprzedni przedstawiciel władz centralnych. Mieszkańcy taki wariant długo odrzucali. I bronili wójta, który rządził gminą przez ostatnie… 18 lat. Wójt oprócz finansowania bieżącej działalności gminy z parabankowych pożyczek (gdzie była w tym czasie Regionalna Izba Obrachunkowa?), zasłynął także tym, że napisał list z prośbą o pomoc finansową do Billa Gatesa. Nie pomogło.

Teraz koszty m.in, bezkrytycznej miłości mieszkańców do poczynań, używając nomenklatury b. Prezydenta Bronisław Komorowskiego, „wybitnego samorządowca” i radnych być może poniosą mieszkańcy ościennych gmin (lub gminy Drawsko Pomorskie) w skład której zostanie włączona zlikwidowana gmina. Bo działania wojewody i likwidacja gminy powstrzyma tylko rosnącą spiralę zadłużenia, ale go nie zlikwiduje. Długi zaciągnięte w parabankach przez wójta i radnych trzeba będzie spłacić. Zrzucą się na nie mieszkańcy. Złośliwe można powiedzieć, że to mieszkańcy najbogatszej gminy w Polsce skoro stać ich na spłacenie takiego długu (ok. 20 tys. na osobę).

Morał jest smutny bo każe postawić pytanie, gdzie w ostatnich latach były instytucje, które sytuację w gminie Ostrowice mogły powstrzymać przed ostateczną degrengoladą? Dlaczego tak długo pozwalano władzom gminy na absurdalne wydatki? Pytania te mają jeszcze większe znaczenie jeśli uświadomimy sobie, że Ostrowice to nie jedyna gmina w Polsce, która zaciągała pożyczki w parabankach. Ale pierwsza, która zbankrutowała. Czy aby ostatnia?

Komentarze