Chory burmistrz sprząta jezioro, wice nie umie rozstać się z gabinetem, a „organu” brak. Olecku służy bezkrólewie?

Chory burmistrz sprząta jezioro, wice nie umie rozstać się z gabinetem, a „organu” brak. Olecku służy bezkrólewie?
3.28 (65.6%) 200 głosów

Za nami pierwszy tydzień bezkrólewia i… jest jakby lepiej. Urzędnicy pracują jakby raźniej, odważniej. Na nowo uczą się swoich własnych kompetencji. Przy okazji okazuje się, że nie ograniczeni władzą absolutną bywają bardziej kreatywni niż zazwyczaj. Ot, paradoks. Nie ostatni.

Radni. Wspólne posiedzenie kilku komisji w sprawie kontrowersyjnych inwestycji w Olecku i okolicach przebiegło nadzwyczaj sprawnie i przyniosło konkretne rezultaty. Radni i urzędnicy wypracowali w miarę spójny plan działania, przegłosowano powstanie specjalnego zespołu, który „chwyci za pysk” kontrowersyjne inwestycje. Odwołano także planowaną rozprawę administracyjną w sprawie firmy Wesstrom, bo jeszcze nie czas na tego typu działanie. I okazało się, że można wspólnie działać, można bez zmrużenia oka, grymasów i dąsów przegłosowywać wnioski złożone przez radnych niekoniecznie z własnego koła. To już nie tylko paradoks, to ociera się o cud!

Zauważalny jest także nadzwyczajny wysyp konsultacji i spotkań. Urzędnicy mieszkańców pytają, zachęcają i czekają na opinie. Można śmiało zaryzykować tezę, że tak wielu konsultacji jak obecnie nie było w Olecku przez ostatnie kilkanaście lat. Szkoda tylko, że terminy niektórych z konsultacji się nakładają i że wszystkie przewidziane są w godzinach przedpołudniowych czyli w czasie, gdy przeciętny olecczanin przebywa raczej w pracy. Dobrze więc, że są konsultacje, mamy nadzieję, że to nie chwilowa moda, ale może warto jeszcze pomyśleć o tym, żeby ich pory przesunąć na popołudnie. Że to już po godzinach urzędowania? Trudno, to urząd musi się dostosować do ludzi, a nie ludzie do urzędu. Niby nie jest już ciut lepiej, ale jeszcze sporo pracy przed nami, by zmienić mentalność władz, urzędników i mieszkańców miasta. No i pory.

A jeśli już o mentalności mowa, to trzeba przyznać, że władza zmienia ludzi chyba nieodwracalnie. Oto wiceburmistrz Trznadel, choć wedle prawa pełnić już swojej funkcji nie może to… pojawił się w piątek w pracy. Ba, w swoim gabinecie. Niczego podobno nie podpisywał, szkód nie narobił, ale… ale jak podwładni mają mu powiedzieć, że go nie powinno być, tam gdzie jest? Trudna sprawa. Najwyraźniej wiceburmistrz Trznadel nie jest w stanie się od władzy uwolnić. Przyciąga go (władza), niczym lep na muchy. Szkoda tylko, że zapomniał, iż w ten sposób stawia w dość niezręcznej sytuacji swoich podwładnych, pracowników urzędu, ale także mieszkańców miasta. No i działa niezgodnie z prawem.

Tymczasem Wacław Olszewski tuż przed ostateczną rozprawą w NSA zachorował. Tak mocno, że pojawiła się plotka, iż wylądował w szpitalu. Nie wiadomo jak było, wiadomo za to, że poszedł na miesięczne zwolnienie. Dzięki temu, choć jego mandat wygasł, będzie mógł pobierać zasiłek chorobowy.  A zasiłek chorobowy przysługuje za każdy dzień niezdolności do pracy, nie wyłączając dni wolnych od pracy. Przez pierwszy okres płaci zakład pracy. I to płaci niemało, bo 80% normalnego wynagrodzenia. Czyli troska o miasto, troską, a z czegoś trzeba żyć. Wydaje się jednak, że choroba, która dotknęła byłego burmistrza nie jest aż tak ciężka, jak wynika to z okresu trwania zwolnienia. Wacław Olszewski bowiem czynnie się włączył w  coroczną akcję sprzątania jeziora, która miała miejsce w sobotę 1 kwietnia. I nie był to prima aprilis. Nie wiemy, na co cierpi eks włodarz miasta, ale wydaje się, że musi to być związane z brakiem umiaru, roztropności, samoograniczenia i zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości.

Jakby tego było mało wciąż nie znamy osoby, która będzie” pełniła funkcję organu”. Wieść gminna niosła, że osoba ta pojawi się w Ratuszu najpóźniej we wtorek, ale… dziś mamy wtorek i wiadomo, że jeszcze nic nie wiadomo. To znaczy wiadomo. Sprawa utknęła w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, choć podobno trafiła tam dopiero wczoraj. Wiadomo jednak, że osoba ta przyniesie także zatwierdzony kalendarz wyborczy. I o ten kalendarz wyborczy wszystko się rozbija. Bo trzeba go przygotować precyzyjnie.

Czy na tyle precyzyjnie by wyeliminować nieco przypadkowych kandydatów? Kalendarz wyborczy zakłada bowiem czas na zebranie podpisów. Im dłużej trwa przygotowanie kalendarza, tym mniej czasu będzie na pracę u podstaw. Już udało się „urwać” 8 dni, choć przecież wygaśnięcie mandatu nie było dla wojewody żadnym zaskoczeniem, do którego należało się w trybie pilnym przygotować.  A podpisów trzeba zdobyć wcale nie mało, bo aż 1500. Śmiało można powiedzieć, że w tej chwili na taką ewentualność gotowe są dwa komitety – PiS i byłego burmistrza. Tylko te dwa komitety posiadają bowiem zorganizowane, zwarte i gotowe struktury. No i mają tą przewagę, że mogą, tak jak Wacław Olszewski prowadzić kampanię jeszcze zanim się ona zaczęła.

Choć oficjalnie nikt jednoznacznie nie zadeklarował startu w wyborach.

Burmistrz raz mówi, że podda się ponownej weryfikacji, innym razem, że jeszcze nie podjął ostatecznej decyzji. Tylko skąd nagle to jego społeczne zaangażowanie? Tylko czy zdrowia starczy? Bo przecież niemal do końca kwietnia burmistrz raczej czynnej kampanii prowadzić nie będzie mógł. Chory jest przecież. A może jednak okaże się, że choroba nie odpuści i przez kolejne lata Wacław Olszewski będzie musiał kurować nadszarpnięte ciężką pracą zdrowie. Kto to wie.

Marek Dobrzyń pełnomocnik PiS na powiat olecki nie chciał nawet potwierdzić czy PiS wystawi kandydata w nadchodzących wyborach. Obiecał za to odpowiedzieć na to pytanie, gdy poznamy wyborczy kalendarz i… wtedy ujawnić nazwisko kandydata.

Grzegorz Kłoczko co prawda niczego nie wykluczył, ale jak zaznaczył na razie za wcześnie jest na jakiekolwiek deklaracje. Bo jak sam przyznał członkowie Stowarzyszenia Dobro Wspólne nie omówili jeszcze  zaistniałej sytuacji. Jednoznacznie kandydowanie za to wykluczyła Wanda Maria Dzienisiewicz.

A my mamy wrażenie, że bezkrólewie miastu służy. Bo wiadomo, urzędnicy jacyś bardziej kompetentni, radni mniej zapiekli, konsultacji w bród… Wniosek nasuwa się sam. Może to nie jest najgorszy pomysł by to bezkrólewie trwało jak najdłużej. Na przykład do wyborów samorządowych w 2018 roku albo i dłużej. Coś się nam bowiem wydaje, że miasto, urzędnicy, wspólnie z radnymi i mieszkańcami poradziliby sobie nie gorzej, o ile nie lepiej niż władze Olecka przez ostatnie lata.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

Więcej w Burmistrz Olecka, Olecko, przedterminowe wybory
Budżet obywatelski w Olecku. Szykujcie wnioski, jest terminarz

  Dobre wieści z Ratusza. Wreszcie został uruchomiony budżet obywatelski:   Decyzją mieszkańców, w ramach budżetu obywatelskiego, za 200 tys....


Zamknij