Olecko w foto szopie. „Szklane domy” Prezydenta Komorowskiego

Olecko w foto szopie. „Szklane domy” Prezydenta Komorowskiego
5 (100%) 3 głosów

Wczorajsze wystąpienie Bronisława Komorowskiego sprawiało wrażenie doskonale wyreżyserowanego i przemyślnie zaplanowanego. Jego celem było z jednej strony mocne poparcie „Wacka Olszewskiego”, ale przede wszystkim wpisanie kampanii w kontekst wojny polsko – polskiej. Dzięki temu Wacław Olszewski sytuuje się jako pokrzywdzony przez dobrą zmianę samorządowiec. I wojownik obrony idei samorządowości. Mało tego wybór inny, niż „Wacka Olszewskiego” będzie oznaczał, że PiS dokonało zamachu na samorządy.

Szkopuł tylko w tym, że gładkie słowa Prezydenta, brzmiące jak PRL-owska nowomowa, nijak miały się do rzeczywistości. Bo wiele o tej kampanii można powiedzieć złego, ale z całą pewnością nie to, że wpisuje się ona w kontekst wojny polsko – polskiej. O Olecku w ruinie raczej nikt nie mówi. Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie nie poparło żadnego z kandydatów i tylko jeden z pretendentów do fotela burmistrza próbuje (dość na razie nieporadnie) używać retoryki konfrontacyjnej.Tymczasem paradoksalnie wczorajsze wystąpienie Bronisława Komorowskiego było próbą na siłę wepchnięcia kampanii w kontekst konfliktu dobra (PO) i zła (PiS). Po co? Z czysto politycznych i koniunkturalnych powodów. Tym razem to Prezydent kopnął w tamtym kierunku piłkę i podgrzał atmosferę. Zapewne licząc na to, że potem będzie można pokrzykiwać – to oni, to oni są łobuzami. I to oni zaczęli. Koncepcja ta zapewne powstała w głowach osób odpowiedzialnych za kampanię Wacława Olszewskiego i samego Pana Prezydenta. Niestety wpisuje się ona raczej w kontekst wielkiej manipulacji, z którą mamy do czynienia od początku obecnej kampanii, a nie wojnę polsko – polską. Tym bardziej, że Wacław Olszewski poparcia PO nie dostał. Wsparł go za to przyjacielsku, klepiąc jowialnie po ramieniu Bronisław Komorowski.

Pytanie tylko, czy słuszne jest aby autorytet Urzędu Prezydenckiego mieszać do mało eleganckich lokalnych rozgrywek? Odpowiedź brzmi nie. I źle się stało, że Bronisław Komorowski się do tej rozgrywki wmieszał. Autorytet urzędu powinien jednak stawać ponad podziałami, a nie podgrzewać atmosferę.

Inna sprawa, że wczorajsze wystąpienie Bronisława Komorowskiego obnażyło, jego słabości, które przyczyniły się, do jak się wydaje, słusznej porażki w wyborach prezydenckich. I to niezależnie od tego jak oceniamy Andrzeja Dudę. Bo Bronisław Komorowski wydaje się być nadal bardziej człowiekiem, który stoi po stronie władzy (owo kordialne – Wacek – świadczące o tym, że trzymamy się razem), ślepym na różne oddolnie zgłaszane postulaty i głuchym na głosy lokalnych społeczności. Jego odpowiedzią na wszelkie problemu jest prosta konstatacja: ostatnie 25-lat były nieustanny pasmem sukcesów, a Polska, w tym także takie małe miejscowości jak Olecko przeszła niewyobrażalne zmiany. Słuchając Prezydenta ma się wrażenie, że żyjemy w kraju „szklanych domów”, a wszelkie narzekania są jedynie przejawem intelektualnej aberracji i złej woli. Dlatego Prezydent w najbliższym czasie planuje tournee po Polsce z wykładami, w których będzie przekonywał o niezwykłym dorobku Polski ostatnich 25 – lat.

Bronisław Komorowski wydaje się być poza rzeczywistością. Nie zauważa licznych w ostatnich miesiącach tekstów publicystów, niekoniecznie związanych z dobrą zmianą lub też wobec niej mocno krytycznych, którzy trafnie pokazują, że zachłystując się zmianami, nie dostrzegaliśmy wszystkich negatywnych konsekwencji „polskiego kapitalizmu”. I ponieśliśmy za to srogą karę. Tymczasem dla Prezydenta Polska zdaje się być nadal krajem mlekiem i miodem płynącym, a jeśli tej arkadyjskiej krainie coś zagraża, to jedynie źli ludzi z PiS. Ignoruje fakt własnej przegranej w wyborach, które miał wygrać w cuglach (inna sprawa, że wczoraj można się było przekonać, jak bardzo ta przegrana wciąż go „uwiera”), opierając swoją kampanię na owej wizji powszechnej szczęśliwości. Nie wyciąga wniosków z przegranej własnej formacji politycznej w wyborach parlamentarnych. Zbywa problem frekwencji. Woli za to mówić o „wybitnych samorządowcach”, których wybitność ustala a priori, na podstawie ich wyników wyborczych, które uzyskali często przy 35-40% frekwencji i faktu, że piastują swoje stanowisko przez kolejne lata. Tymczasem wybitność pociąga za sobą tłumy, ludzi o różnych poglądach i światopoglądach. Jak więc za „wybitnych” uznać samorządowców, którzy nie są w stanie porwać tłumów i przekonać ich by poszli do wyborów? Mobilizacja kadry urzędniczej i ich rodzin, obawiających się wszelkich zmian oraz „biznesu” powiązanego z ratuszem to żadna miara wybitności.

Bronisław Komorowski niestety kompletnie nie czuje samorządu. Nie zna problemów, które nękają lokalne społeczności. Zachwyca się zakładami Prawda, tak jak kilkanaście lat wcześniej Donald Tusk zachwycał się szpitalem w Olecku, a materiał o tym pokazała nawet „obiektywna” telewizja. Oby jego „zachwyt” nie było „pocałunkiem śmierci” jak to było w przypadku Donalda Tuska i szpitala. Owszem Prezydent przyznaje, że byłby skłonny rozważyć kadencyjność, ale stanowczo nie w formie proponowanej przez PiS (czyli obowiązującej wstecz). I proponuje rozmowę w tej sprawie. Tyle tylko, że przez ostatnie 8 lat koalicja PO- PSL wolała zachować status quo i na gadaniu (choć nie tak znów częstym) się skończyło. A Prezydent Komorowski był zwolennikiem zaostrzenia rygorów dotyczących referendum lokalnego. Chciał aby mogło się ono odbyć w przypadku zebrania pod wnioskiem takiej samej ilości podpisów jak przy wyborach powołujący dany organ (obecnie wystarczy 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy i powiatu). Wszystko po to by, nie zakłócać rzecz jasna spokoju „wybitnym samorządowcom”.

Nikt nie wymaga od Prezydenta bezwzględnej krytyki ostatnich lat, ale opowiadanie słodkich bajek o wielkich osiągnięciach 25-lat demokracji w Polsce, które chce zniszczyć zły wilk z PiS, mówiący o „Polsce w ruinie” i „Olecku w ruinie” jest refleksją na poziomie kolorowego pisma dla pań, w którym wszystko jest glamour, a niedociągnięcia poprawia się w foto szopie. Ale w foto szopie można co najwyżej poprawić obrazki, a nie ludzkie nastroje, rozczarowania i nadzieje. Prezydent zachwycał się naszym miastem, stawiał je za wzór i wynosił pod niebiosa „Wacka Olszewskiego”, co w w mieście, które starzeje się gwałtownie, z którego wyjeżdżają młodzi ludzie, którego mieszkańcy szukają szczęścia za granicą, często zgrzytają zębami i mają przekonanie panującego układu, mówienie o tym, że praca w zakładach Prawdy jest źródłem nadziei graniczy z arogancją tak charakterystyczną dla władzy.

I jest jeszcze jeden niezwykle istotny aspekt wczorajszej wizyty Bronisława Komorowskiego. Aspekt przygnębiający. Pokazujący traktowanie wyborców jak przysłowiowych lemingów, jak psów Pawłowa, którym wystarczy rzucić hasło dobra zmiana niszczy Olecko, by wyborcy pobiegli we właściwym kierunku. Smutne jest to, że wszyscy politycy w podobny sposób traktują swoich (bo przecież nie „ich”) wyborców. I smutne jest to, że do tego typu manipulacji został użyty autorytet Prezydenta RP.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

Więcej w Bronisław Komorowski, Olecko, przedterminowe wybory, Samorząd
Dzieciństwo na ulicy

Tekst nadesłany: Składowa, to niewielkie osiedlowe uliczki w Olecku. Niewielkie, ale jednak nie pozbawione samochodów, które często tędy przejeżdżają, parkują...


Zamknij