Tomasz Czekała: Popłakałem się jak usłyszałem, że mam grać na wartowni

Oceń

Wczoraj, o czym już pisaliśmy, w Olecku odbyła się uroczystość z okazji 40-lecia Państwowej Szkoły Muzycznej. Było oficjalnie i baaaardzo długo. Ale my przy tej okazji postanowiliśmy przepytać Tomasza Czekałę, jednego z absolwentów PSM o jego wrażenia z uroczystości i pamięć lat spędzonych w murach szkoły.

 

Redakcja iOlecko.com: Wzruszyłeś się, uczestnicząc w jubileuszowych uroczystościach Państwowej Szkoły Muzycznej w Olecku, której jesteś absolwentem?

 

Tomasz Czekała: Nie, nie, uroczystość była długa i raczej oficjalna, ale w między czasie uświadomiłem sobie, że jednak jestem jakąś tam cząstką 40 lat historii tej szkoły, może i nawet ważną. Oczywiście żartuję, ale miło wiedzieć, że się jednak tę historię tworzyło. Tym bardziej, że obecnie często wracam do Olecka, do szkoły, już z własnym dorobkiem, z moimi uczniami i studentami. I wracam jak do domu.

 

Pamiętasz „twoją szkołę”, jak ona wtedy wyglądała, czym się różniła od tego, co mamy obecnie. W którym roku ukończyłeś szkołę?

 

W 1981. Kiedy zaczynałem moją edukację w latach 70. to mieliśmy do dyspozycji jeden budynek. A dziś szkoła jest rozbudowana, ma kilka sal, w tym dwie koncertowe, choć oczywiście niewielkie. Ale są. No i przede wszystkim było nas, uczniów mniej niż dzisiaj. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo patrzę w okolicznościowy folder i w latach, w których ja się uczyłem absolwentów było raptem kilku, a dziś jest nawet 10- 20.

 

A kto był Twoim nauczycielem przedmiotu?

 

Pan Jan Orlik, oczywiście. Niesamowita postać. Właśnie wyczytałem, że spod jego ręki wyszło około 30 absolwentów, którzy kontynuowali edukację. Można powiedzieć, że to jest kopalnia waltorniowa. Spora sprawa, naprawdę. Dorobek imponujący. A przecież to nie koniec. Pan Orlik uczył mnie, kolejne pokolenia i nadal uczy.

 

A dlaczego wybrałeś waltornię?

 

A, to był zupełny przypadek. Chciałem grać na flecie. Ale powiedziano mi, że facet na flecie, to trochę bez sensu. Ale jest świetny pedagog od waltorni. I jak się dowiedziałem, że mam grać na „wartowni” to się rozpłakałem wychodząc ze szkoły. Dziś tej decyzji nie żałuję.

 

A czemu się rozpłakałeś jak dowiedziałeś się, że masz grać na „wartowni”?

 

Bo kiedy zobaczyłem jak owa „wartownia” wygląda, to mi się odechciało uczyć w szkole muzycznej.

 

A kiedy przekonałeś się do instrumentu?

 

W sumie bardzo szybko. Wystarczyło kilka lekcji z profesorem i okazało się, że to bardzo fajny, sympatyczny i do tego rewelacyjny fachowiec. Naprawdę świetnie uczy.

 

W sumie można powiedzieć, że twoja droga życiowa została wyznaczona przez zupełny przypadek. Od „wartowni” do całkiem poważnej waltorni?

 

Ależ oczywiście. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nadaję się na ten instrument, że jestem zdolny, a ja mu uwierzyłem. To był ważny imperatyw, gdy dokonywałem dalszych wyborów. Dlatego później kontynuowałem raz wybraną ścieżkę, poprzez szkołę muzyczną II stopnia w Białymstoku, studia na Akademii Muzycznej w Katowicach.

 

Dziś ty też jesteś profesorem?

 

Tak, prowadzę klasę w szkole muzycznej w Białymstoku i wykładam na Akademii Muzycznej.

 

Chciałbyś, żeby twoi uczniowie wspominali Cię tak jak Ty dziś profesora Jana Orlika?

 

Mam nadzieję, że tak. Może nawet lepiej (śmiech).

 

A czy dziś spotkałeś się z profesorem Orlikiem?

 

Oczywiście tak. Uściskaliśmy się. Zawsze kiedy tylko jestem w Olecku i jest możliwość to spotykam się z profesorem.

 

Tomasz Czekała, absolwent Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Olecku w klasie waltorni. Uczeń profesora Jana Orlika, muzyk, pierwszy waltornista orkiestry Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku, pedagog w Zespole Szkół Muzycznych w Białymstoku, wykładowca Akademii Muzycznej w Białymstoku.

Komentarze
Więcej w Edukacja, kultura, Olecko, PSM
Nowy Paczkomat w Olecku

Firma InPost otworzyła w Olecku nowy Paczkomat. Maszyna mieści na Alejach Lipowych i jest trzecim tego typu punktem otwartym w...


Zamknij