Wspólnota Mazurska. 25 lat jak z bicza strzelił. Wspomnienia i aktualne pytania o przyszłość Mazur

Oceń

Wspólnota Mazurska

 

Ćwierć wieku temu, gdzieś daleko od Mazur rozgrywała się wielka historia: obrady Okrągłego Stołu, czerwcowe wybory, upadek berlińskiego muru, rozpad Związku Radzieckiego. Szybko konsekwencje tych przemian dotarły do naszej krainy: wiara w wolność, nadzieja na lepsze życie mieszały się z goryczą utraty pracy, rozpadem dotychczasowego świata… – tak w rocznicę 25-lecia założenia giżyckiego Stowarzyszenia Wspólnota Mazurska Krzysztof Kossakowski i Wojciech Łukowski rozpoczynają opowieść o początkach Wspólnoty, zadają też sobie i innym bardzo istotne pytanie: dokąd zmierzamy? Dokąd zmierzają Mazury?

 

Przez pryzmat 25-letnich działań Stowarzyszenia Wspólnota Mazurska, przemian, jakie zaszły na Mazurach i w kraju oraz otwarcia na świat możemy się też i przyjrzeć tej nieodległej historii Olecka: Przystankom i wszelkim działaniom artystycznym, podejmowanym próbom dialogu z byłymi mieszkańcami naszego miasta, wszystkim wysiłkom, które zostały podjęte od lat 90-tych, aby miasto było piękniejsze i lepsze, także porażkom. Czy my wiemy dokąd zmierzamy? Wspólnocie Mazurskiej gratuluję serdecznie 25-lecia.

 

Ewa Kozłowska

 

Wspólnota Mazurska – po 25 latach

 

Z atmosfery Giżycka na początku lat 90. XX wieku  przypomina  się nam tłok na naszym rynku. Kupowaliśmy od przybyszy ze Wschodu  budziki, zegary, alkohol, główki czosnku, kołowrotki, lornetki. Zakupy robiło się również w licznych „hurtowniach”.  To wszystko przesłaniało ciemną stronę zmian -bezrobocie, upadek zakładów pracy.  Była nadzieja, że Giżycko i Mazury będą miały swoje pięć minut w historii. Przyjadą  inwestorzy, a turystyka stanie się kołem zamachowym rozwoju.

 

W tej atmosferze powstawało  Stowarzyszenie Wspólnota Mazurska. Z perspektywy dwudziestu pięciu lat, widać, że  jest ono doświadczeniem pokoleniowym. Założyciele mieli wtedy po około trzydzieści lat. I ten wiek zbiegł się z przemianą świata. A Mazury mało, że piękne, to jeszcze wydały się krainą  nieograniczonych możliwości.  Można było też odważniej spojrzeć w przeszłość i zmierzyć się z faktem, że do 1945 roku  ziemie te należały do niemieckiej domeny kulturowej.

 

Otwarcie siedziby Stowarzyszenia w kamieniczce przy ulic Warszawskiej 17 zbiegło się z otwarciem wystawy „Giżycko w starej fotografii” zorganizowanej wspólnie ze Wspólnotą Dawnych Mieszkańców Giżycka w Neumünster.  Rozpoczęła się kilkuletnia  wymiana, nie tylko zresztą z byłymi mieszkańcami Giżycka.  Oparte to było na dwóch przesłankach: na przekonaniu, że to my jesteśmy gospodarzami tej ziemi i nikt nie powinien, także  w Niemczech najmniejszych wątpliwości w tej kwestii oraz na założeniu, że Giżycko i Mazury powinny się rozważnie, ale też odważnie otwierać się na świat.  

 

W siedzibie stowarzyszenia zagościły sztuki piękne („Mała Galeria”) i jazz („Jazz Klub Galeria”). Zabytkowa kamieniczka  stała się miejscem niezliczonych spotkań:  od tych całkowicie nieformalnych i niezaplanowanych po takie, na którym pojawiał się specjalny gość, jak na przykład  latem 1993 roku ówczesna premier polskiego rządu Hanna Suchocka.

 

Z dawnych mieszkańców Giżycka warto wymienić chociażby Paula Trinckera, wnuka autora wydanej zresztą przez Wspólnotę  „Kroniki Gminy Lec”, czy Margaretę Strauss, która pełna nieufności i obaw, może też uprzedzeń  przyjechała do rodzinnego  Lötzen i  spotkała tutaj na swojej drodze Andrzeja Balona -Tarasiewicza, który niepostrzeżenie stał się Jej przewodnikiem po Jego  i Jej ojczyźnie.  Tworzyły się przyjaźnie, bez oglądania się  na różnice pokoleniowe.

 

Pani  Strauss i Andrzeja nie ma już wśród nas. Dzięki Andrzejowi  odbyło się pierwsze Posezonowe Sprzątanie Mazur. Za jego sprawą kwestie ekologiczne pozostawały w centrum aktywności Wspólnoty.  Jego charyzma , niepowtarzalna osobowość  i czasem mała fajeczka w kąciku ust, współtworzyły serdecznego ducha Stowarzyszenia.

 

Trudno ująć w słowach atmosferę, panującą w kamieniczce przy Warszawskiej 17, tworzonej przez  Piotra Konstantynowicza – gospodarza „Jazz Klubu”, łączącego  ludzi ze sobą, ludzi z muzyką, muzykę z ludźmi.

 

Szybko też pasje historyczne członków Wspólnoty przybrały konkretny kształt. Powołaliśmy do życia Archiwum Mazurskie , którym kierowali  Grzegorz Białuński i Jan Sekta.  Pod ich opieką ukazało się kilkanaście numer czasopisma „Masovia”. Ukazywały się też książki związane tematycznie z historią  Giżycka i Mazur. Kustosze Archiwum organizowali konferencje. Zwracali też uwagę na zapomniane karty naszych dziejów, jak Janek Sekta,  przywołujący pamięć o Żydach, zamieszkujących niegdyś Giżycko.  Obecnie zainteresowania historyczne realizowane są przede wszystkim  w formie  „Spotkań z Historią. Od niemieckiego Lötzen do polskiego Giżycka”.

 

Towarzyszyła nam zawsze poezja i inna literatura i to nie tylko za sprawą Wojciecha Marka Darskiego.  Co najmniej dwie jego książki należy uznać za kluczowe dla postrzegania świata przez Wspólnotę Mazurską – „Małą Antologię Mazurską” oraz „My Krzyżaki”.  „Mała Antologia” to zbiór wierszy –  odczytania z nagrobków na starym mazurskim cmentarzu losów pochowanych tam  niegdyś osób.  „My Krzyżaki” zaś to celne, zabarwione ironią ujęcie naszego splotu tożsamościowego. Mając takie literackie fundamenty, ciekawiej  odczytuje się nie tylko inną literaturę, ale również świat, w którego zglobalizowanej i wirtualnej postaci coraz łatwiej się zagubić.

 

Podejmowaliśmy działania w obronie dziedzictwa kulturowego. Udało się nam obronić Cmentarz-Park przy ulicy Warszawskiej przez zapomnieniem.  Szczątki dawnych mieszkańców znalazły godne miejsce w zacienionym miejscu.  

 

Wspólnota Mazurska to także wystawy, wystawy, wystawy.  Zaczęło się od pamiętnej wystawy „Giżycko w starej fotografii”. Potem w Małej Galerii gościli artyści z  Giżycka i niezliczonych innych miejsc.  Na kilka lat udało się również przenieść wystawy do poczekalni giżyckiego dworca PKP – wyjątkowej przestrzeni, pełnej powietrza i z widokiem na taflę Niegocina.  W 2007 roku w Galerii „Stacja Giżycko odbyła się wystawa „Wilno- Mazury – podróż sentymentalna” –  autorstwa Janusza Pileckiego – znanego grafika, przedstawiciela drugiego wileńskiego pokolenia. Trochę przez zrządzenia losu wybitny polski fotografik Jan Bułhak stał się łącznikiem między Wilnem a Giżyckiem, a Janusz potrafił połączyć te dwa pozornie odległe od siebie w czasie i przestrzeni miasta w jedną, spójną całość.

 

Takich połączeń by jednak nie było, gdyby nie wcześniejsze kształtowanie ducha miejsca przez Bogusława Domaniewskiego, Antoniego Wojciechowicza, Stefan Lempieckiego, Tadeusza Niedźwieckiego, Leona Żura, Irenę Berentowicz i wielu innych.  Wspólnota w ogromnym  stopniu wzięła się ze swoich poprzedników – pasjonatów, którym przyszło działać w zupełnie innych warunkach niż nam.

  

Mówiąc o wystawach, warto jeszcze napisać o ubiegłorocznej wystawie zmarłego niedawno wybitnego fotografika  Leszka Siwickiego oraz o tegorocznej wystawie „Lec, Łuczany, Giżycko. 1946-2016”. Obie wystawy wpisują się w kształtowanie się nowego serca miasta, jakim staje się Pasaż Portowy.  Wystawę tegoroczną, upamiętniającą 70-lecie nadania Giżycku obecnej nazwy, obejrzało już kilka tysięcy osób.  Wielka to radość obserwować zatrzymujące się bez przerwy osoby, żywo komentujące stare zdjęcia.  Zrobiliśmy chyba też tą wystawą sobie najlepszy prezent na 25-lecie.

 

X X X

 

Dokąd zmierzamy? Kierujemy to pytania do Wspólnoty,  do mieszkańców Giżycka i Mazur. Dokąd zmierza Giżycko, dokąd zmierzają Mazury?

 

Nawet pobieżny przegląd  tego co robiliśmy przez 25 lat, to właściwie nieustanne zadawanie sobie tych pytań. Przykładowo w 2001 roku zorganizowaliśmy konferencję na temat „Mazury skazane na peryferyjność?”. Odbyła się wtedy też debata „Czy Mazury mogą liczyć na lepszą przyszłość?”.

 

Z ciekawością patrzyliśmy na to, co dzieje się wokół. Podziwialiśmy małą, przygraniczną Gołdap, z jaką determinacją próbuje się odbić od peryferyjności.  Liczyliśmy na to, że Mazury staną się mekką „łagodnej turystyki” (kto dziś pamięta na zatłoczonych, warkotliwych jeziorach o tym określeniu?).  

 

I nadal pytamy, czy  nie da się pogodzić rozwoju Mazur z kontaktem z naturą, z tak trudnym w dzisiejszych czasach spokojem,  z ciągłą troską, aby pięknie się różnić od sztampowej, globalnej matrycy?  Może w następnym ćwierćwieczu pójdziemy odważniej właśnie w tym kierunku? A i głos Wspólnoty Mazurskiej  będzie w tym wyraźnie słyszalny?

 

Przez dwadzieścia pięć lat zawsze znajdowali się ci, którzy przeprowadzali nas przez trudne chwile – tych było sporo, ale na szczęście dużo  mniej niż chwil radosnych. Dziękując wszystkim, składamy te podziękowania wszystkim członkom i  sympatykom. Dziękujemy   byłym  przewodniczącym  Wspólnoty – Pawłowi Czachorowskiemu,  Markowi Makowskiego i  Izie Liedtke.  

 

Krzysztof Kossakowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Mazurska

Wojciech Łukowski, sekretarz zarządu Wspólnoty Mazurskiej, były prezes, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

 

Fot.: archiwum Stowarzyszenia Wspólnota Mazurska, 25-lecie

Komentarze
Więcej w Ewa Kozłowska, Giżycko, Historia, Krzysztof Kossakowski, Mazury, Olecko, społeczeństwo, Wojciech Łukowski
Nowy Paczkomat w Olecku

Firma InPost otworzyła w Olecku nowy Paczkomat. Maszyna mieści na Alejach Lipowych i jest trzecim tego typu punktem otwartym w...


Zamknij