Inercja mentalna
Amisze – odizolowana wspólnota, w której ludzie żyją w zamkniętym w przeszłości świecie. W świecie wolnym mają do tego prawo, jak i do przestrzegania swego zbioru zasad zwanego “Ordnung”. Nie narzucają jednak swoich zasad innym. Co ciekawe, aktualnie w Europie wiele osób uważa, iż tworzenie rzeczywistości według schematów z przeszłości jest lekiem na bolączki rzeczywistości. Czy aby tak jest na pewno?
Wiele osób, nie mając nowych pomysłów i bojąc się zmian, chce jednak mieć jakiś wpływ na otaczający ich świat i w ten sposób pozbawić się ciążącego uczucia bierności. Sięgają po rozwiązania kiedyś już sprawdzone na pewnym etapie rozwoju człowieka. Tym samym te osoby mają poczucie bycia aktywnymi twórcami nowych, ale sprawdzonych już światów, które gwarantują lepsze życie. Niemniej z tego postępowania rodzi się konserwatyzm, inercja mentalna. A jeśli konserwatyzm to takie przeglądnie się w przeszłości bez przyszłości? Ludzie chcą widzieć świat uporządkowany, taki, jakim się wydawał dawniej, jaki obrósł w liczne, bezpieczne mity, także na poziomie narodowym. Niebezpieczeństwo utraty mitów, idealizacja wspomnień oraz brak stabilizacji nakazuje sądzić, iż to właśnie odzwierciedleniem przeszłości powinien być świat aktualnie. Powinien być to świat pełen wartości, patriotyzmu, uduchowienia, z ciągłością istnienia silnej wspólnoty. Zatrzymany bezpiecznie na pewnym etapie rozwoju, bez nowych ram, bez nowych przystosowań i rozwiązań.
Czy amiszom się to udało, czy są szczęśliwą wspólnotą? Czy otoczeni światem, którego nie chcą widzieć i akceptować tworzą obietnicę lepszego życia czy też utopię i czy dziś Europa nie staje przed takim właśnie prostym pytaniem? Czy chcemy dziś zamykać się w pewnej obyczajowości, ograniczać rozwój nie chcąc widzieć, że świat gdzieś już poszedł do przodu, w swoją stronę? A może chcemy to widzieć i widzimy, lecz w obawie wolimy zamknąć się w bezpiecznej wspólnocie, która ma z góry określone role, tradycje i mity? Co jest więc biernością? Jak ją zdefiniować? Czy inercja mentalna dotyczy także nas tutaj, w małym mieście na końcu świata, a jeśli tak, albo, jeśli jak najbardziej, to dlaczego? I wreszcie, czy świat będzie bez wartości jeśli przestanie trzymać się przeszłości?
E.K.

