Definitywnie żegnamy mały ruch graniczny?

Oceń

Z powodu odbywających się w Polsce, dwóch ważnych imprez o charakterze międzynarodowym – szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży – minister Mariusz Błaszczak wydał w czerwcu 2016 r. zarządzenie o czasowym zawieszeniu małego ruchu granicznego. Zarządzenie dotyczyło także wprowadzenia wzmożonych kontroli na granicach z naszymi sąsiadami należącymi do strefy Schengen. Wszystko w celach bezpieczeństwa.  

 

Ale obie imprezy już za nami. Szczęśliwie obyło się bez ekscesów. Wydawało się więc, że wszystko wróci do stanu poprzedniego. I o ile mały ruch graniczny z Ukrainą został przywrócony, o tyle w przypadku Rosji postanowienie ministra utrzymano w mocy. Ze względów bezpieczeństwa. Dlaczego jednak w czerwcu jeszcze nic nam nie groziło i nie trzeba było zawieszać porozumienia, które zostało zawarte między Polską, a Rosją w grudniu 2011 roku, a teraz już tak? 

 

Minister Błaszczak pomimo pism od marszałków województwa pomorskiego i warmińsko – mazurskiego pozostaje niewzruszony. Swoją decyzję argumentuje względami bezpieczeństwa wspomina też o wojnie Rosji z Gruzją, o groźbach wobec NATO etc.. Zapowiada także, że mały ruch graniczny z Rosją jest możliwy, ale po pewnych modyfikacjach. I doprecyzowuje, że chodzi o wprowadzenie wiz. Tyle tylko, że to już raczej nie jest mały ruch graniczny. Przynajmniej nie w swojej zasadniczej idei.

 

Mały ruch graniczny ma swoje niewątpliwe zalety, ale ma też i ciemne strony. Te drugie, to najkrócej mówiąc straty, które ponosi skarb państwa z różnego rodzaju opłat i akcyz. Jednak nikt tego argumentu w dyskusji nie podnosi, co może oznaczać, że bilans strat i zysków przechyla się jednak w stronę zysków. Wydaje się także, że w ciągu kilku lat obie strony były z takiego rozwiązania zadowolone i czerpały konkretne korzyści.

 

Poza wszystkim lepiej budować niż dzielić. Porozumienie zostało wypracowane w wyniku żmudnych negocjacji, w dodatku miało dość bezprecedensowy charakter (obejmowało cały Obwód Kaliningradzki, a nie pas do 50 kilometrów) i mieszkańcy po obu stronach granicy przyjęli je z zadowoleniem.  Sejm decyzję przegłosował. Aczkolwiek nie jednogłośnie. Przeciw byli posłowie PiS, a obecny minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski z sejmowej mównicy Witold Waszczykowski zarzucał rządowi iż ten nie przedstawił oceny skutków społecznych, gospodarczych i korzyści wynikających z wymiany kulturalnej, czy turystycznej. Idąc tym tokiem myślenia warto zauważyć, iż minister Błaszczak wprost powiedział, że względy ekonomiczne nie mogą przesłonić względów bezpieczeństwa. Czyli skutki gospodarcze i społeczne oraz korzyści wynikające z wymiany kulturalnej i turystycznej są na plus?

 

Może więc nie chodzi o żadne racjonalne argumenty. Może chodzi o zasadniczą i niepodważalną niechęć partii rządzącej wobec tego projektu. A może istnieją przesłanki, dotyczące bezpieczeństwa, o których nie mamy pojęcia? Trudno powiedzieć. Z całą pewnością jednak można założyć, że decyzja ministra Błaszczaka zostanie niepodważalna. I nie zmiękczą jej postulaty marszałków województwa i mieszkańców. Wyraźny głos w tej sprawie mogą zabrać jeszcze wojewodowie i posłowie PiS z regionu. Ale na to chyba raczej nie można liczyć. W końcu wojewodę powołuje i odwołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek ministra spraw wewnętrznych. 

 

Dlatego raczej należy oswoić się z myślą, że w tej formule mały ruch graniczny funkcjonować nie będzie. 

Komentarze
Więcej w Handel, mały ruch graniczny, Mariusz Błaszczak, Olecko, Polska, Rosja
Nowy Paczkomat w Olecku

Firma InPost otworzyła w Olecku nowy Paczkomat. Maszyna mieści na Alejach Lipowych i jest trzecim tego typu punktem otwartym w...


Zamknij