Kocham mój kraj

Znajomy, mieszkający w wielkim mieście wystawił na aukcji swój aparat telefoniczny. Wkrótce znalazł nabywcę. Ustalił cenę, zasady płatności. W piękny, słoneczny dzień zadzwonił do jego drzwi kurier pewnej dużej firmy. Ubrany w uniform, z plikiem dokumentów w dłoni. Wziął telefon, zostawił jakiś świstek zwany potwierdzeniem i zniknął. Z telefonem. Na zawsze. Okazało się, że to był fałszywy kurier. Przebieraniec. 

 

Znajomy sprawę zgłosił na policję. Telefon był drogi więc trzeba go szukać. Skontaktował się także z firmą kurierską. Ta bezradnie rozłożyła ręce i przyznała, że to nie pierwszy taki numer “fałszywego kuriera”, Firma próbuje coś z tym zrobić, bo to niby osłabia jej wizerunek, ale czuje się bezradna bo policji sprawa jakoś nie zajmuje. Znajomy przekonał się o tym na własnej skórze. Poszukiwanie oszusta nie wydawało się specjalnie skomplikowana dla doświadczonych tropicieli ludzkich nieprawości. Ktoś musi mieć dostęp do danych klientów firmy kurierskiej. Jest też rysopis. Dla policji to za mało by ruszyć “w pościg”. Znajomy proponuje więc “zakup kontrolowany”. Policjant mówi, jak pan to zrobi i wystawi tego gościa to oczywiście przyjedziemy. Nic więcej jednak zrobić nie planują. Zuchy.

 

Znajomy zły jak cholera. Ale czy słusznie? Złapanie fałszywego kuriera trudne zapewne nie jest, ale potrzeba na to trochę czasu. Trzeba co nieco pomyśleć, wyjść zza biurka, a papierki czekają. Ale co potem? Należy odnaleźć poszkodowane osoby, zorganizować konfrontacje itp. Zaharować się jak wół. A potem sąd może uznać znikomą szkodliwość społeczną i albo ukarze oszusta grzywną, albo niewielką karą w zawieszeniu. Oszust więc działa spokojnie. Wiem, że nie jest najbardziej poszukiwaną osobą w państwie i policja nie będzie ścigać go po całym mieście. Za to mój znajomy, tak. 

 

Afera z “Gęsiarką” Romana Kochanowskiego elektryzuje sympatyków PO i PiS. Jedni oburzają się, że to sprawa polityczna inni zarzucają, że były Prezydent zabrał obraz. Każdy powód by obie grupy obrzuciły się błotem i inwektywami jest dobry. Sam Prezydent banalizuje i co gorsze bagatelizuje problem mówiąc o “obrazku”. Eh…

 

Obraz, cóż źle, że zaginął, źle że stał się przedmiotem politycznego sporu, powodem do głupich ataków na byłego Prezydenta i równie głupich odpowiedzi tegoż. Spraw byłaby błaha, gdyby jednak jak w soczewce nie ukazywała naszej naszej narodowej cechy jaką jest beztroska i dezynwoltura. Określa ją tak lubiane przez nas hasło “jakoś to będzie”. Jacek Michałowski były szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego w wywiadzie udzielonym jednej z gazet przyznaje, że już w marcu wiedział o tym, że obraz zaginął. Ale nie wszczynał alarmu. Bo jak się okazuje różne przedmioty, w tym obrazy wędrują sobie pomiędzy pokojami, urzędami, Pomiędzy Belwederem, a siedzibą Rady Ministrów czy nawet poszczególnych ministerstw. Nikt  tego nie kontroluje, nie ewidencjonuje. A poza tym obraz wart był według dostępnego ministrowi katalogu 2,50 zł. 

Hm, najwyraźniej Pan Michałowski nigdy nie dostał wezwania do zapłaty z ZUS lub US, które opiewało na kwotę np. 0,75 zł. I nie wie jak poważne konsekwencje mogą spaść na delikwenta, który tej zawrotnej kwoty nie uiści. Wydaje się także, że pełnienie funkcji szefa Kancelarii wymaga inteligencji, odpowiedzialności i zwykłej czujności. Chyba? Obraz przedwojennego malarza wart 2,50 zł? Czyli co, bez ramy? Nieudolna kopia? Widocznie Pan Michałowski nigdy nie próbował oprawić choćby rodzinnej fotografii i nie wie ile to kosztuje (a wcale nie mało). 

 

Pan Michałowski czekał więc spokojnie aż jakiś podsekretarz stanu z ministerstwa tego czy innego przyniesie w teczce zawinięty w zatłuszczony papier śniadaniowy obrazek, który znów powiesi się na ścianie. No i jak się tu dziwić, że w Polsce “spadają samoloty z Prezydentem”.

 

Premier Ewa Kopacz dziś pochwaliła siebie samą. Że tak zdolna i że dotrzymała wszystkich obietnic. No, poza jedną, nie zmieniła poziomu debaty publicznej w Polsce. Po czym zaatakowała opozycję. Bo to przecież przez nią. 

 

W czasach PRL-u był taki dowcip. O miłujących pokój imperialistach choć po prawdzie i Rosjanach. Brzmiał mniej więcej tak. Chcemy na pokoju, ale na świecie tyle jest wojen i wrogów pokoju. Co robić? Wiemy, spuścimy na nich bombę atomową. 

 

Opozycja nie pozostała dłużna. Wiecie ile to już trwa? Oni nigdy nie skończą. Bo to zwyczajnie lubią. Na pewno lubi to też Pani Premier. Wyglądała na bardzo zadowoloną. Odhaczyła na tablicy swoje obietnice, zrugała opozycję i uśmiechała się do mediów. 

 

W tym samym czasie sprawdziłem poziom pomocy społecznej w naszej gminie. W 2012 roku z różnych form pomocy (finansowych, jednorazowych, okresowych, z opieki) skorzystało 1071 rodzin. W 2013 – 1331, w roku 2014 – 1245. W tym roku według danych na koniec września – 856. Ale liczba ta z pewnością wzrośnie bo od jutra (1 października 2015) zmieniają się kryteria pomocy społecznej, czyli progi dla rodzin, które z tej pomocy mogą skorzystać. I tak dla gospodarstwa jednoosobowego próg wyniesie 634 zł. Dla gospodarstwa z więcej niż jedną osobą 514 zł. Przy czym kryterium finansowe nie jest jedynym czynnikiem decydującym o przyznanej pomocy. Dla przypomnienia w naszej gminie mieszka (a właściwie jest zameldowanych) 22 tys. mieszkańców. Z pomocy MOPS co roku korzysta około 1000 rodzin. Rodzin jednoosobowych i wielodzietnych. Sami sobie policzcie czy to dużo, czy mało.

 

Lewica tym czasem walczy o świecką szkołę i cieszy się, że zebrała 100 tys. podpisów pod projektem, który przewiduje, że lekcje religii znikną ze szkół.

 

Pani Premier uśmiecha się i zapewnia, że jest świetna i że żyjemy w świetnym kraju, tylko opozycję mamy do d… Opozycja, mówi o Polsce w ruinie i że rząd mamy do d…. Lewica (zjednoczona) triumfuje, że od marca udało się znaleźć 100 tys, ludzi którzy nie chcą religii w polskich szkołach… A ja?

 

A ja postanowiłem zostać lepszym człowiekiem i kochać mój kraj. Napisałem to na ścianie i odhaczyłem finezyjnym “ptaszkiem”. Czuję się lepiej i kocham mój kraj. Jakoś to będzie. 

Komentarze
Więcej w Kocham mój kraj, MOPS Olecko, Olecko, PiS, PO, polityka
Krótkie historie – Kozioł ofiarny

Kozioł ofiarny Opracowania na temat marginesu społecznego w Prusach prowokują niejako pobocznie refleksje. Refleksje te dotyczą mechanizmu kozła ofiarnego i...

Zamknij