Hajże na łyżwy. Wszędzie tylko nie w sportowej stolicy Mazur

Hajże na łyżwy. Wszędzie tylko nie w sportowej stolicy Mazur
5 (100%) 5 głosów

Chcecie pojeździć na łyżwach? Proszę bardzo, w Ełku, Giżycku, w Suwałkach czekają na was lodowiska. Niektóre pobierają niewielkie opłaty, a niektóre nie. Mało tego oferują nawet wypożyczenie łyżew. Za darmo.

Tymczasem w Olecku, w sportowej stolicy Mazur, w mieście, które kiedyś słynęło z lodowiska „Bajka”, które co roku pokazywany było w ogólnopolskiej TV, na łyżwach można pojeździć co najwyżej na tafli jeziora. Cóż, wypada tylko westchnąć i stwierdzić, że w takich sytuacjach widać jak wiele dla lokalnych społeczności znaczą pasjonaci. Szkoda tylko, że w Olecku w ostatnich latach słowo pasjonat staje się skamieliną, a miasto nie kwapi się by „pozytywnych wariatów” wspierać. Zreszta i brać ich nie ma już skąd. Pasjonaci są bowiem w naszym mieście gatunkiem niemal wymarłym. Jak dinozaury. Ot, taki paradoks demokracji i samorządowej „rewolucji”, które przecież pasjonactwo miała wspierać.

 

Do zapomnianej pasji pasjonatów zapewne jeszcze kiedyś powrócimy. O znakomitej sportowej tradycji miasta, którą skutecznie od lat zaprzepaszczamy, zachwycając się działaniami pozornymi, pisaliśmy już kiedyś (nie raz), na przykład TUTAJNa dziś, na teraz  ważniejsze wydaje się pytanie czy da się jakoś ten trwający od lat bezwład i degrengoladę „kultury fizycznej” w stolicy sportowej Mazur choć odrobinę powstrzymać? Nie jest tajemnicą, że władze marzą o budowie sztucznego lodowiska. Ale powiedzmy sobie szczerze marzyć można nawet o kosmodromie w Olecku. Bez końca. Czasami lepiej jednak coś przedsięwziąć. Znaleźć dobre, może mniej efektowne i nie wymagające przecinania wstęgi rozwiązanie. Tym bardziej, że w Radzie Miasta zasiadają także nauczyciele wychowania fizycznego. Naprawdę nie złości ich brak choćby jednego porządnego lodowiska?


Może więc warto pomyśleć o tym, by skutecznie do powstania lodowiska wspólnymi siłami doprowadzić. Na razie takiego pod chmurką, bez dachu, które będzie działać na przykład od 1 grudnia do 31 marca. Zanim się ziszczą wielkie marzenia. Naturalnym miejscem do realizacji takiego projektu wydaje się boisko przy obecnym Gimnazjum nr. 2 (choć możliwe są inne lokalizacje). To przecież tam przez lata funkcjonowało lodowisko „Bajka”. Teraz czasami lodowisko przy „dwójce” jest, czasami nie ma. Zapewne zależy to do funduszy. Brakuje też determinacji i ludzi – pasjonatów właśnie. Ale gdyby tak radni, miejscy urzędnicy i kto tam jeszcze może powiedzieli sobie – zróbmy lodowisko. I  zabezpieczyli dodatkową kwotę w budżecie miasta na wsparcie działalności takiego lodowiska. Może udałoby się doprowadzić do współpracy na przykład MOSiR -u, szkoły i nauczycieli wychowania fizycznego z innych szkół. Przecież takie lodowisko będzie służyć wszystkim uczniom w Olecku, a po południu mieszkańcom miasta.

A może warto projekt lodowiska zgłosić w ramach budżetu obywatelskiego? Nie musi być duże, ale ktoś musi o nie dbać, no i płacić rachunki, za wodę, prąd, pracę ludzi. Dlaczego miasta, które sportową stolicą Mazur nie są lodowiska mają (i to całkiem zadaszone), a Olecko nie? Wydaje się, że bardziej jest to kwestia chęci, pomysłu, zaangażowania niż dużych pieniędzy. I wygody. Bo komu w dzisiejszych czasach chciałoby się coś robić. W końcu zawsze można powiedzieć – budowa sztucznego lodowiska jest w naszych planach i jest naszym priorytetem. I basta. Tylko, że to tak naprawdę niczego nie załatwia. Zanim znajdą się ogromne fundusze, zanim ktoś wbije łopatę w ziemię warto zrobić coś znacznie prostszego. Tylko czy właśnie te proste, mało efektowne rzeczy nie są dla władz i urzędników, przyzwyczajonych do tego, że oni mają patent na wszystkie rozwiązania za trudne? Pewnie tak, bo zaraz okaże się, że trudności jest tak wiele, że… łatwiej marzyć o sztucznym lodowisku niż wspólnym wysiłkiem zrobić coś niewielkiego.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze